poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 2

-Amal skarbie obudź się
-Tata??
-Nie skarbie-otworzyłam oczy
-A to Ty mamo
-Wstawaj i chodź na obiad. Choć mogę się założyć, że to twoje pierwsze jedzenie dzisiaj
-Może
-Dobrze przebierz się i chodź na dół
-Yhm...-mama wyszła z pokoju. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Może byłam za bardzo zmęczona płaczem. Dziwi się, że go nie lubię. Zamiast jego to mieszkać tu powinien mój tata. Przebrałam się w dresy i bluzkę na krótki rękaw. Zeszłam na dół. Usiadłam przy stole. Zachciało mi się pić. Poszłam do kuchni.
 Mama całowała się z tym swoim chłoptasiem 
-Jak chcecie się wymieniać ślina to gdzie indziej-powiedziałam 
-Amal
-Co??
-Uważaj na słowa
-Taa... Muszę to przemyśleć
-Amal odzywaj się grzeczniej do mamy-skarcił mnie Louis. Kim on jest żeby mówić mi co mam robić
-Z Tobą nie rozmawiam to się nie odzywaj-podeszłam do lodówki-Gdzie kiedy mój sok marchewkowy??
-Nie wiedziałem, że to twój, więc wypiłem. Ale jesteśmy podobni, bo też go lubię
-Super-wyszłam z kuchni. Usiadłam z powrotem przy stole. Lottie przyszła chwilę później. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła mój uśmiech. Jestem ciekawa czy Amelia była
-Ej była tu dziewczyna gdzieś mojego wzrostu. Z dużą ilością tatuaży
-Nie, nie było nikogo. A miała przyjść 
-Taa... Zresztą nie ważne - Lottie uśmiechnęła się. Mój telefon zadzwonił
-Hej Kochanie. Strasznie za Tobą tęsknię. Wiesz
-Wiem. Ja też
-To co. Tam gdzie zawsze??
-I o tej co zawsze??
-Jak najbardziej
-Okay
-Już nie mogę się doczekać
-Ja też
-Do zobaczenia Słońce
-Do zobaczenia
-Z kim rozmawiałaś??-spytała mama
-Z Amelią. Najprawdopodobniej będę u niej nocować
-Czy Ty choć jedną noc spędzisz w domu
-Gdybyś była w domu a nie u niego to byś wiedziała, że prawie zawsze tu śpię-mama nic już nie powiedziała. Nałożyłam sobie jedzenie na talerz
-Amal jak w szkole??-spytał mnie Louis
-Dobrze a jak mam być??
-Słyszałem, że masz kłopot z fizyką
-Powiedziałaś mu o każdym szczególe mojego życia??-mój telefon powiadomił mnie o wiadomości, którą dostałam od Liam'a.
"Przepraszam skarbie ale nie dam rady"
"Nie no okay"
"Innym razem"
"Jasne"
-Mogłabyś odłożyć ten telefon-skarciła mnie mama
-Jak muszę-ktoś zapukał do drzwi. Pan idealny poszedł otworzyć
-Amal ktoś do Ciebie 
-Będę za pół godziny było parę ładnych godzin temu
-I tak wiem, że mnie kochasz
-Ciebie zawsze-przywitałam się z Amelią 
-Mogę-spytała ale nie wiem kogo
-Nie -odpowiedziałam jej
-Bo Ci na kolanach usiądę
-Dawaj, albo nie, bo mi nogi połamiesz
-Sugerujesz coś??
-Ja??! Nawet bym nie śmiała
-Obrażam się na Ciebie
-Oj nie obrażaj się. Przecież wiesz, że żartuje. Ty piękna a spadłaś z krzesła??
-Nawet nie próbuj
-Odezwałaś się-przytuliłam ją-To co nadal zła??
-Nie-pocałowałam ją
-Kocham Cię wiesz 
-Wiem. Ja Ciebie też zołzo 
-Amelia proszę częstuj się
-Ona nie przyszła tu jeść tylko-zasłoniła mi buzię ręką
-Nie gryź-zabrała rękę
-Nie zasłaniaj mi ręki buzią
-Amelia powiedz mi czy to prawda, że Amal ostatnio kogoś pobiła-spytała ją moja mama
-Nic mi o tym nie wiadomo. A ja bym pierwsza o tym wiedziała
-No i co mówiłam Ci, że z nikim się nie biłam. Jedyną osobą z którą bym się biła to z tym kutasem pierdolonym
-Ile on ma u Ciebie ksywek ??-spytała Amelia 
-A bo ja pamiętam
-A może z łaski swojej mnie przedstawisz
-No nie wiem. Ale niech Ci będzie. To jest chłoptaś mamy Louis a to jest siostra chłoptasia Lottie. A to jest moja wariatka Amelia. Szczęśliwa 
-Tak. Pożycz mi tą zajebistą sukienkę
-Jaką tą zajebistą sukienkę??
-No tą co kupowałyśmy jak szłaś na randkę z Liam'em
-A tą sukienkę
-Na jaką Ty randkę szłaś??-spytała mama
-A to dawno było. A po co Ci ta sukienka?? I tak lepiej ode mnie nie będziesz wyglądać.
-Ale Ty skromna jesteś
-Wiadomo. Dobra chodź na górę-poszłyśmy do mojego pokoju. Amelia usiadła na łóżku a ja wyjęłam jej sukienkę
-Masz do tego jakąś seksowną bieliznę??
-Może i mam. Nie wiem 
-To weź poszukaj. Ale ja poszukam-Amelia zaczęła wyrzucać wszystko z szafki-Fajne masz bokserki. Daj mi klapsa byłam nie grzeczną dziewczynką. Skąd je masz??
-Liam mi kupił
-A wy już uprawialiście seks
-Nie
-A naciskał na Ciebie??
-Nie-Amelia położyła się obok mnie
-Co jest??
-Wczoraj przyszedł do mnie. Pogodziliśmy się. Dzisiaj mieliśmy się spotkać, ale odwołał 
-Moje biedactwo
-Może jemu jest ze mną źle??
-A czemu tak myślisz??
-Nie uprawiam z nim seksu
-Myślisz, że tylko dlatego nie mógł się z Tobą spotkać. Amal. Zastanów się co mówisz
-A jak to zawsze pamiętaj, że ja Cię kocham
-Ja Ciebie też kocham-przytuliłam się do niej-Po co Ci ta sukienka??
-A pewien chłopka zaprosił mnie do kina
-Kto??
-Niall
-Naprawdę??
-Tak. Nie powinnam iść. Prawda??
-Powinnaś. I to jak najbardziej.Niall jest fajnym chłopakiem
-Też tak sądzę. Uśmiechnij się. Zrobisz mi makijaż
-Jasne-Amelia usiadłam przed moją toaletką. Położyłam podkład, później puder, róż. Zrobiłam kreski i wytuszowałam rzęsy. Na sam koniec zrobiłam jej usta. -Włosy też??
-Tak-podkręciłam jej końcówki.
-Najlepiej Ci w rozpuszczonych
-Dziękuję-chciała mnie pocałować, ale się odsunęłam
-Nie całuj mnie, bo dobrze Ci jeszcze usta nie wyschły
-Przepraszam -przytuliła mnie-Idziemy??
-Tak-zeszłyśmy na dół. Mama przytulała się z tym swoim na kanapie. Lottie siedziała na fotelu. Oglądali jakiś film 
-Jak wyglądam??-spytała Amelia
-Ponętnie 
-Wariatka. Dobra. Lecę. Trzymaj kciuki
-Będę. Ale pamiętaj, że masz zdać mi relacje później
-Pamiętam
-Idź, bo się spóźnisz
-Kocham
-Ja mocniej-Amelia wyszła. Wariatka
-Amal oglądasz z nami??-spytała mama
-Chyba nie mam wyjścia-usiadłam na drugim fotelu. Wyjęłam telefon z kieszeni i weszłam na Twittera. Nic ciekawego tam nie było. Po za jednym twittem....
 
 
Przepraszam, że tal długo musieliście czekać. Wiem, że rozdział jest beznadziejny. Naprawdę bardzo was przepraszam. 
Ale proszę komentujcie. Jak was mam przekonać to tego żebyście komentowali. 
Kocham was <3

 

2 komentarze:

  1. Przestań mi tu chrzanić głupoty, że rozdział beznadziejny!!!! Jest super! :)
    Szkoda, że Liam musiał odwołać spotkanie, ale mam nadzieję, że ma dobre wytłumaczenie...
    Ogólnie rozdział fajny i nie mogę doczekać się kolejnego! :)
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ugh! No przez Ciebie i tego bloga znienawidzę Tommo!
    Tomlinson człowieku, weź się ogarnij! Ta dziewczyna to nie Twoja córka, więc się nią tak nie interesuj... To, że sypiasz z jej matką nie uprawnia Cię do bycia takim bucem wobec niej!
    Nie wierzę, że to napisałam! Ale taka jest prawda! Ugh! Louis w tym ff bardzo działa mi na nerwy!
    No nic, nie będę dalej smęcić.
    Czekam na nn i całuję
    Lilka ;******************************

    OdpowiedzUsuń